niedziela, 4 czerwca 2017

emocje....

pisanie zawsze mi pomagało
zawsze pomagało mi przetrwać trudniejsze chwile
zawsze dawało  ukojenie i pomagało zrozumieć siebie
ostatnio mało pisałam  ciągle gdzieś cos w sobie dusiłam
a to jednak nie jest dobre
nie jest ...
rozpadłam się w pył wczoraj
byłam cieniem samej siebie
i rozmowa z M nie dała mi ukojenie
dziś wyszłam z łóżka po 11stej
nie umalowana nie uczesana  włóczę się po mieszkaniu
nie potrafię się skupić nie potrafię zebrać myśli
łzy rodzą się w kąciku oczu
założyłam słuchawki by muzyka zagłuszyć myśli
ale to niewiele daje
może po prostu musze się wypłakać
może czas dać upust emocjom tym negatywnym co mnie duszą
a może warto na bieżąco  wyrzucać z siebie emocje
by nie dusiły by nie ciążyły by nie wyciskały łez
czy ja się kiedyś nauczę myśleć o sobie...


poniedziałek, 29 maja 2017

cisza...

było w biegu  ciągle intensywnie i do przodu
a dziś... dziś nastała cisza tak moja cisza
telefon milczy i w domu spokojniej
na działce tylko ja i moje rośliny
dobrze mi z ta ciszą
wiat porusza kwiatami co pną się ku górze do słońca
drzewa bujają się leniwie w jego podmuchu
tak wiatr ma swoja moc daje tak wiele
i wytchnienie  w upalne dni i niszczyć potrafi
jego siły nikt nie okiełzna nie zatrzyma
kocham wiatr może dlatego ze jest tak nieprzewidywalny
może dlatego ze nikt go nie ujarzmił
wiatr jego siła i moc...


ja człowiek uzależniony od kwiatów mam zakaz ich kupowania
mąż wyraził zgode tylko na mięte
i na to dostałam oficjalne pozwolenie
a ze moja mieścina to dziura i tylko mięta cytrynową i pieprzową jest
to od czego net jest i kupiłam mięty różne rodzaje
-truskawkowa
-jabłkowa
-imbirowa
-wiśniowa
-czekoladowa
-waniliowa
-ananasowa
-pomarańczowa
i tylko czekać aż przyjdą moje cudeńka



czwartek, 18 maja 2017

maj

czasem jeden telefon potrafi zmienić życie
czasem jedno przypadkowe spotkanie
jedna rozmowa na chodniku potrafi  tak wiele zmienić
 pół roku temu taki telefon zmienił moje życie
to był telefon od lekarza
potem była przypadkowa rozmowa
z kimś kogo znałam lata
a jednak ta jedna rozmowa zmieniła wiele
potem był telefon co zmienił jeszcze więcej
i tak jest do dziś zmieniło się moje życie
przewróciło o 180 stopni
ale dziś mogę powiedzieć ze widocznie tak miło być
bo nic nie dzieje się bez przyczyny wszystko ma swój czas
dziś cieszę się ogrodem i tym wszystkim co nim związane
lubię spędzać tam czas ten mój spokojny czas
cieszę się pogodą słoneczkiem i wieczornym chłodem
stałam się jak dziecko  coraz więcej doceniam
bo nie znamy jutra nie wiemy co nas czeka
trzeba nauczyć się cieszy tym co teraz
i iść dalej do przodu z podniesiona głową



mam plan w sobotę zrobić sobie całodzienny wypad na rower
i pogodę piękna zapowiadają
więc tylko się cieszyć 


środa, 10 maja 2017

zima w maju

no ja rozumiem zmienna pogodę
no ja rozumiem kwiecień pleceń ale maj
połowa maja a u mnie zima
wczoraj wszystko poprzykrywałam 
bo truskawki mi kwitnąć zaczęły
róże od mrozów zabezpieczyłam
no i na mróz byłam gotowa ale na taki śnieg to nie
dziś nawet dzieci  bałwana ulepiły przed blokiem
no oszalała pogoda jak nic oszalała
a mnie cholerka przewiało i leże plackiem
po domu chodzę w ślimaczym tępię i do tego wykrzywiona


lubię nasze poranki
lubię poranna kawę w Twoim towarzystwie
Twój uśmiech w drzwiach
i Twój spokój...



a to zima w maju








proponuje kubek gorącej Herbaty z sokiem malinowym albo z cytryną i miodem

piątek, 28 kwietnia 2017

dwa tygodnie

nie było mnie tu tyle czasu że aż wstyd
postaram się poprawić
działo się u mnie działo
tak jak  pogodzie
było i słonce i deszcz
była radość i łzy
ale chyba wiosna przychodzi na dobre
wiec  i ja się ogarnęłam
podniosłam głowę i idę do przodu
bo trzeba doceniać małe rzeczy

w ogrodzie wiosna kwiaty kwitną
choć  3 róże  trochę mi mróz złapał
ale może odbija czas pokarze
za to wszystkie lilie przetrwały zimę
nie była bym sobą gdybym nie kupiła kilku nowych
no uwielbiam kwiaty  i nic na to nie poradzę
mąż twierdzi ze uzależniona jestem
choć to uzależnienie sezonowe
ale sam tez się oprzeć nie mógł gdzie zobaczył piękną lilie drzewiastą
powschodziły mi już marchewka  buraki i zioła 
rzodkiewka i sałata tez już się ładnie pokazały
wiec mogę powiedzieć dobrze jest mimo takiej pogody

sobota, 15 kwietnia 2017

święta....

nie biegałam  szale świątecznym
nie szykowałam nie wiadomo czego
nie wiadomo ile
bo po co  jaki tego sens
znalazłam chwile by zajść do kościoła
by tam przed Panem upaść na kolana
by  chwili ciszy zadumy refleksji
pogadać z Nim jak  kiedyś
bo to za mój grzech dał się przybić do krzyża
ukochał mnie taką niedoskonałą... taką ułomną...
mimo ze tyle razy zapomniałam o nim
tyle razy pytałam dlaczego....
tyle razy się buntowałam...
On mnie nie zostawił
gdy upadłam stawiał na mojej drodze ludzi co pomagali wstać
On zna mnie dobrze wie kiedy krzyż jest za ciężki
bo nie ważne jak obficie zastawimy stół
ważniejsze by  była miłości miedzy nami i byśmy umieli docenić to co mamy




Życzę Wam Kochani na te święta
radości ze Zmartwychwstania Chrystusa Pana
wytrwałości w codziennym zmaganiu z przeciwieństwami,
poczucia siły, pokoju i nieustającej wiary i nadziei







środa, 5 kwietnia 2017

wieczór na podłodze

kolejny dzień się trzymałam
cały dzień się trzymałam
uśmiechałam się i nie pokazywałam łez
ale teraz jest wieczór mój samotny wieczór
i coś we mnie pękło cos w środku za bardzo dusiło 
przyciskało i do ziemi przygniatało
i musiałam dać upust by nie zwariować
by nie zaryć nosem o ziemie
łzy same płyną a w środku krzyczy moje ja
jestem zmęczona
i nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne
bardziej zmęczona jest moja dusza
zmęczone jest moje serce biciem
zmęczone są usta uśmiechem
oczy zmęczyły się chce je zamknąć
ale czy mam prawo być zmęczona
czy mam prawo po prostu usiąść na dywanie
z laptopem na kolanach i herbatą  obok
czy mam prawo po prostu sobie popłakać
czy mam prawo się rozpaść na kawałki
wiedząc że nikt nie pozbiera mnie dziś ni jutro
czy mam prawo być słaba....
czy mogę zostać na podłodze...