sobota, 2 grudnia 2017

grudzień

no plan w poprzedniej notce miałam piękny
no i na tym pozostało na planach
bo mimo ze mąż 600km ode mnie
to dał mi tak w kość ze o odpoczynku mowy nie było
no ale cóż zalic się nie będę
jeden wieczór miałam spokojny no i starczy za dużo to nie zdrowo
no ale mamy już grudzień
czas biegnie za szybko
za oknem jest śnieg biało i miło
ale pewnie nie wszystkich cieszy ten biały puch
no ale ja lubię zimę mróz jak szczypie w nos i uszy
dziś odwiedziłam działkę bo obchód trzeba zrobić
no i do domu przyniosłam róże co skrywały się pod śniegiem 
jutro mam w planach z kuzynka jechać do Olsztyna
będzie kino będzie chodzenie po sklepach
święta już w galeriach wiec pocieszymy oko może cos kupimy
po prostu będzie babski wypad







poniedziałek, 20 listopada 2017

cisza....

cisza nastała cisza
zamknęłam drzwi i zrobiło się cicho
tak mi dobrze przydadzą mi się te 3 dni
ja potrzebuje tych dni
tego spokoju ciszy i moich myśli
zwolniłam...musiałam...
mój organizm się zbuntował
moje serducho  zakołatało...
zaszalało strachu nadało...
wiedziałam ze kiedyś  się odezwie
wiedziałam ze długo nie pociągnie w tych nerwach
no i pokazało ze trzeba się z nim liczyć ze trzeba o nie dbać
dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku
nie robiąc nic poza praniem i sprzątaniu
obiad  nawet zamówiłam dla syna
po prostu dzień odpoczynku
wieczorem zrobię sobie kąpiel z pianką
zapale kilka świeczek i poleżę w wannie jak kiedyś
pomyśle... poukładam wszystko


na działkę chodzę co drugi dzień
ot tak robię obchód i parze jak się zmienia
ale grządka z truskawkami mnie zaskoczyła
az zdjęcie zrobiłam bo by mi nie uwierzyli co niektórzy



piątek, 17 listopada 2017

upadek

mam dość udawania
warg do krwi przygryzania
już dość naprawdę dość
już nawet krzyczeć nie umiem
już nawet nie umiem powiedzieć stop
przyjmuje kolejne obelgi
i staczam się na samo dno
już nawet nie mam sił wyciągać ręki
i prosić o pomoc

gdzie jesteś mój Jezu
czemu mnie opuściłeś
czemu tak ciężki krzyż  kładziesz na me ramiona
zostawiłeś mnie sama w mej udręce
Jezu już nie dam rady dłużej udawać
już nie mam sił
upadam ...

zwijam się w kłębek na zimnej podłodze
proszę cie Jezu daj ukojenie
przyjdź zabierz i skróć cierpienie
ja Twój sługa nie daje już rade

wtorek, 14 listopada 2017

tatoo

jest wtorek o tej porze powinnam być w busie do tatuażysty
niestety po wczorajszej długiej rozmowie z nim
po obgadaniu wszystkiego i przemyśleniu
podjęłam decyzje ze mój anioł zostaje tak jak jest bynajmniej na razie
brzoza jako drzewo jest przepiękna
ale bałam się ze zepsuje mi efekt tego co mam
obciąży jedna stronę i będzie to kuło w oczy
a czasem mniej znaczy lepiej
nie chciałam zepsuć tego co już mam bo wyglądał pięknie
a jak mój mąż mówi najwyżej gdzie indziej sobie zrobisz tą brzozę
wiec na razie odkładam to i kiedyś wrócę do tematu
na razie zostaje jak jest





poniedziałek, 13 listopada 2017

poniedziałek...

syn dalej ma huśtawki nastroju
hormony buzują oj buzują
jak nic w maju czeka mnie psychiatryk
przy jego huśtawkach  no ale trzeba przetrwać
choć mam wrażenie ze tej jesieni
to nie tylko nastolatkom hormony buzują
no ale o tym to by książkę można było napisać
oj facecie faceci  duże dzieci
jutro jadę na ostatnia sesje tatoo
cały dzień po za domem no i wrócę zmęczona
różne słyszałam opinie na temat mojego tatoo
są tacy co się podoba ale i tacy co za plecami krytykują
jedni podziwiają inni wyśmiewają
ale mam gdzieś opinie innych to moje plecy moje ciało
a tatoo to sprawa każdego indywidualna
bo każdy lubi cos innego to tak jak z ubiorem makijażem czy fryzurą
ważne by czuć się dobrze z tym co się ma i jak wygląda
a ja się czuje dobrze ze swoim wytatuowanym ciałem
z nastroszonymi włosami przekutym językiem




czwartek, 9 listopada 2017

gdzie popełniłam błąd

to nie urodziło się dziś
to od jakiegoś czasu trwa
a dziś po prostu ja poddaje się
tak pewnie mnie skrytykujecie
może nawet  powiedzie ze zła matka jestem
ale wybaczcie  dłużej tego nie pociągnę sama
od wrzesnia syn miał muchy w nosie
a to pani od Polaka beee
a to fizyka  nie potrzebna
no i jak to mój syn fochy stroił a to nie chce do szkoły isc
a to ucieczki z pojedynczych godzin
do tego jeszcze jedynki jedna za druga
i myślałam ze się ogarnie
ze weźmie się za siebie jednak jest coraz gorzej
jego lekceważące podejście rozkłada na łopatki
bo jak można nazwać oddawanie pustych kartek na sprawdzianie
"po co pisać sensu nie mam bo i tak nie będzie miernej"
słowa syna po prostu rozkładają na łopatki
a ja walczyłam  gotowa pójść wykłócać się i walczyć o niego
ale jak on ma to  w dupie to wybaczcie ja sama nie dam rade
z fizyki kolejna jedynka z lekcji ucieka no ręce opadają
z anglika kolejna jedynka bo pusta kartkę na sprawdzianie oddała
i nie żeby  mój syn był głąbem nie nie to inteligentny chłopak
a ze leń to inna sprawa bo do książek nie zagląda wcale
ale potrafił dostać 4 z anglika bo sprawdzian napisał dobrze
i pracować na lekcji ze az pani dumna była zresztą wychowawczyni
ale potrafi tez olać wszystko tak jak w tym tygodniu i mieć gdzieś
próbowałam rozmawiać i dopytać co się dzieje
jednak syn okoniem staje i mówi nic się nie dzieje
choć wiem ze cos jednak jest na rzeczy
bo w dniach kiedy fizyka  to prosił o cos na spokojność
to jednak nie normalne
i tłumacze żeby się nie przejmował ze damy rade
żeby z przedmiotów maturalnych się ogarnął
to on nawet angielski olewa i lekceważy a z tego pisze mature
i te fochy  napuszony i obrażony na cały świat gdy próbuje pomóc
a dziś jego taki ignorujący ton i podejście do mnie przelało czare
co z tego ze ja płacze nie śpię po nocach jak on ma to gdzieś
popełniłam gdzieś błąd nie wiem gdzie może chciałam być za dobra matką
chciałam zawsze go chronić i zapewniać wszystko
chciałam by miał lepsze życie odemnie by był szczęśliwy
nie udało mi się kocham go jest moim skarbem
ale niestety nie dam rady sama on tez musi chcieć
będę zawsze  może na mnie liczyć ale nie będę już naciskać
po prostu poddaje się
chce tylko by skończył szkołę potem może jechać w te Bieszczady jak zawsze mówi
dziś tez mi powiedział ze tylko skończy szkołę pakuje się i wyjeżdża
powiedziałam mu" dobrze nie będę Ciebie zatrzymywać skoro Ci źle z nami "





środa, 1 listopada 2017

1 listopada

no i nastał ten dzień rewia mody na cmentarzu
i ten przepych im więcej kwiatów i większe znicze tym lepiej
unikam takich spotkań
wtedy wszystkie cioteczki sa co raz w roku się je widzi
wszystkie na szyje się rzucają i witają
za plecami obgadują kto i jak ubrany
najlepsze kozaczki i futra zakładają
włosy jak by co dopiero do fryzjera wyszły
i tylko wędrują od grobi do grobu
i patrza kto co postawił i za jaka cene
od kilku lat jestem na cmentarzu  przed lub po tym zlocie rodzinnym
niestety w tym roku na matke na cmentarzu trafiłam
i niby wszystko dobrze ale ciśnienie mi podniosła
bo dziś śnił mi się tata
jadąc na cmentarz chciałam z nim pogadać tak w ciszy i zadumie
chciałam zapytać co się dzieje ze przychodzi do nie w nocy
oj tak jak to córka z ojcem chciałam pogadać
ale wystarczyło ze tylko znicza odpaliłam
tylko rece w zadumie złożyłam
matka zaczęła opowiadać kto jest kto już był
no i czy na wieś jadę bo tam już większość rodziny się zjechała
no wybaczcie ale nerwa mi ruszyła nie dało się skupić
a jak nie odpowiadałam to kolejny raz zaczynała to samo
no i tak to sobie pogadałam z tata no nie dało się
na wies nie pojechałam bo  wczoraj miałam bity biały w tatoo
i robiona była mała gałazka kwiatów wisni
wiec lekko obolała byłam do tego  wolałam sobie darować komentarze
bo wiem ze były by docinki głupawe i wyśmiewanie
a po co mi to nie potrzebuje ich opinni ani krytyki



nie było mi dane w skupieniu z Toba pogadać
a tak bardzo tego potrzebowałam
i ja i może Tobie potrzeban ma modlitwa
jak nigdy w tym snie ja się złościłam
awanturowałam i złościłam
a Ty siedziałeś przy łózku spokojny jak zawsze
patrzyłeś na  mnie z takim spokojem ze nie umiałam dłużej krzyczeć
uspokoiłam się wyciszyłam w tym snie
nic nie mówiłeś do mnie milczałeś
dziś nie wybuchłam na cmentarzu  przy Twym grobie
byłam cicho milczałam tylko w sercu krzyczałam
"mamo cicho ja chce z tata chwile pogadać "
wiem ze jeszcze w tym tygodniu Ciebie odwiedzę
wiem ze będzie ta chwila tylko nasza