poniedziałek, 12 października 2020

koronek c.d

 nie mając kiedyś styczności  z koronkiem wiedziałam niewiele

teraz tez wiem niewiele ale już odróżniam  kwarantanne od izolacji domowej 

już trochę jaśniejszy jest mi ten temat jeśli chodzi o to pod kogo podlega 

bo nie wszyscy pod sanepid no i kto zdejmuje izolacje i kwarantanne 

a reszta to śmiech na sali bo to co się człowiek dowiaduje co mówi sanepid to ręce opadaj 

bo kuzynce kończy się izolacja domowa  o czym łaskawie poinformowała ją pani z sanepidu

ale kuzynka ma zwolnienie do soboty z powodu zatok i kręgosłupa

lekarz rodzinny nie widzi potrzeb dalszej izolacji 

ale firma poinformowała ze będzie ona musiała powtórzyć wynik dla spokojneści firmy   

o czym ona poinformowała pani z sanepidu gdy ta dzwoniła i usłyszała taki tekst

"proszę się nie zdziwić jeśli drugi wynik będzie pozytywny

 bo pani już teraz wydycha wirusa ale nie zaraża"

kuzynka z zapytaniem czy będzie znowu miała nałożona izolacje jak wynik będzie dodatni 

to pani z sanepidu "ze raczej nie oni nie będą o to zabiegać bo ona już nie zaraża "


staram się dbać o kuzynkę donoszę jej zakupy i jedzenie  bo to zawsze milej





poniedziałek, 5 października 2020

koronek

 badali badali i wybadali 

skierowanie pilne na gastroskopie za miesiąc

nie czekaliśmy pojechaliśmy prywatnie 

ale wiemy co jest 

przełyk w fatalnym stanie nadżerki i ubytki śluzówki

do tego ogniska zapalne i  nadżerki przez refluks

lekarz podejrzewa tez przepuklinę przełykowo-żołądkową  

dlatego były ataki bólu bo żołądek cofał się do przełyku

dostał leki i instrukcje co i jak jeść

na razie jest dobrze uczy się on i my co i jak jeść

 

 

a teraz z innej beczki ciągle były śmiechy z pracowników handlu

 że w sieciówkach  Lidl Biedronce i Tesco nikt nie choruje na koronka 

no i niestety u nas chorują cała załoga na kwarantannie

kilkanaście osób z pozytywnym wynikiem jest 

w tym moja kuzynka bo ma pozytywny wynik 

nie widziałam jej już ładne kilka miesięcy

wiec mnie nie biorą pod uwagę zakażenia  

w moim mieście nie ma ona nikogo poza nami 

reszta znajomych to wszystko z pracy a oni wszyscy na kwarantannach

wiec ja innej opcji nie wiedze i jej nie zostawię samej

ona oczywiście wszystko ma i nic jej nie trzeba ale i tak będę o nią dbała 

jest osoba bez dzieci i partnera rodzice i siostra w innym mieście

 więc tym bardziej teraz sama będzie

a nie będzie przecież jeść ciągle czegoś z paczki

wiem ona sobie gotuje ale i tak dziś jej zniosłam obiad 

ona tez mnie nie zostawiła gdy zachorowałam na raka

ona nie ma żadnych obiadów ale to nie znaczy ze nie trzeba się o nią martwić i troszczyć 



a to dzisiejszy obiadek naleśniki z mascarpone zostawiłam jej  pod drzwiami 






dla męża tez było to samo było tylko podane na stół a nie  na wycieraczkę 

 



środa, 23 września 2020

ból nadal jest

 mijają kolejne dni kolejne noce

a syn dalej cierpi dalej boli brzuch 

kolejne badania kolejne wizyty na SOR

potem rodzinny chirurg i tak w kółko

i diagnozy jak nie było tak nie ma 

dziś o 5 rano wylądował syn na pogotowiu kolejne kroplówki

i skierowanie znowu do chirurga no ręce opadają

a ból z różnym nasileniem nadal jest   

jedyne co wiemy że w szpitalu śledziona była powiększona do 141mm

a tydzień później już 154mm ma i to nas zastanawia 

choć my nie jesteśmy znawcami i poczekamy co jutro lekarz powie

ciężko mi jako matce patrzeć jak syn cierpi 

wiem że to dorosły facet ale to moje dziecko 

wiem że muszę być tez twarda i nie rozkleić się

ale po cichu na działce uroniłam łzy z bezradności 

syn boi sie jeść cokolwiek  od powrotu ze szpitala 

wiec jemy zdrowo i lekko nic smażonego nic pieczonego  

zero czekolad batoników i innych słodyczy 

nawet zakupiłam garnek do gotowania na prze by lekko było

no i jak jest walka ze lekarzami to jedno ale przecież życie jest życiem

i trawiastej zepsuła sie pralka miała swoje lata bo ponad 13 lat 

no i kupiłam najtańszą aby tylko pasowała do mej małej łazienki i prała

oczywiście mój mąż kochany chciał starą odłączy i ukręcił zawór

woda sie lała trzeba było główny zakręcić ale on tez miał swoje lata wiec ciekł

no i noc była bezsenna zmienianie misek i wylewanie wody 

rano dzwoniłam do hydraulika z głosem "ratunku mąż urwał zawór"

jak otworzyli sklepy zakupiłam zawór pan przyszedł wymienił

od razu zgłosiłam w spółdzielni ze główne zawory sa w fatalnym stanie  

a że to do spółdzielni należny przyszli wymienili i jest dobrze 

mam tez cudowna sąsiadkę w niedziele mi przyniosła racuchów do kawy 

a we poniedziałek podzieliła sie grzybami opieńkami

dzięki temu mogłam zrobić taka ale sałatkę z nich na zimę bardzo smaczna

bo mąż wyjechał i niema kto mi grzybów przywieść a sam to trujących nazbieram 

ale ja jak zrobiłam wczoraj pierogów to zaniosłam tez jej by nie musiała obiadu robić

zawsze jak mi coś na działce urosło zawsze sie z nią podzieliłam 

bo ja już taka jestem jak mam to dama i sąsiadka naprawdę fajna kobietka

ostatnio oczywiście tez wzięła mnie migrena nazwałam ja Mała Mi

bo "dziwka " to brzydko brzmi a Mała Mi w Muminkach była charakterna 

a moje migreny są charakterne czasem męczą 72h nie drastycznie ale uporczywie 

a czasem powala w pół godziny upodla i pokazuje jaka ma siłę 

wtedy tylko podłoga w łazience jest ukojeniem

bo blisko i do wanny gdy ból nie da sie znieść by polać zimna wodagłowe

i do muszli gdy mdłości nie pozwalają lekom zadziałać

wiec Mała Mi upodliła mnie szybko i konkretnie w niedzielny wieczór 

ale daje rade jeszcze daje

 



czwartek, 10 września 2020

służba zdrowia

 u trawiastej się dzieje 

chłopaki jakoś się dogadują nawet nie awantją

ale przecież u mnie nie może być nudno

dwa tyg temu syn dostał lek od lekarza na ból mięśnia

i po dawce 3 tabletek wylądował na pogotowiu z zatruciem  

ból brzucha gorączka dreszcze drętwienie

no i się zaczęło walka i wędrówki i leki 

po kroplówkach na na pogotowiu  była konsultacja u rodzinnego 

oczywiście telekonsultacja bo jak by inaczej  

po kolejnych dniach kolejna wizyta na pogotowiu bo ból brzucha trwa

znowu wizyta u rodzinnego tym razem realna kolejne wyniki bo jak by inaczej

kolejne leki a ból trwa i jak wczoraj się nasilił to syn leżał i zwijał się z bólu

oczywiście rodzinny tylko do 13 i potem nikogo tam nie ma

 bo lekarze na popołudnie nie przyjmują bo koronawirus  

a przyjęcia na SOR sa od 18 i rób człowieku co chcesz

no ale zapakowałam syna w taxi i pojechaliśmy na SOR 

przyjęli łaskawie dali dwie kroplówki wyniki zrobili i po 4 h do domu puścili

syn był w domu kolejna godzinę i ból wrócił  wiec znowu zapakowałam syna i pojechaliśmy

przyjęli znowu zdziwieni znowu wyniki gdzie są w normie lub na granicy  i kolejne kroplówki 

ale tym razem powiedziałam ze nie wyjdę dopóki nie będę widziała co jest synowi 

siedziałam na korytarzu i czekałam prawie 2 h

 i wreszcie wyszedł lekarz stwierdził ze wyniki na granicy

ale zostawia go  u nich do rana i wtedy podejmą decyzje 

rano syn napisał ze przyjmą go na oddział chirurgi

i teraz robią mu badania wszystkie usg rentgen i te sprawy

ból nadal jest i nadal nic nie wiemy

ręce opadają a mną nosi bo to jednak dziecko a odwiedzin nie ma przez koronawirusa

i w takich chwilach okazuje się kto przyjaciel i na kogo mogę liczyć

całe życie będę się uczyła  i głupia umrę 


 

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

miesiąc

 miesiąc cały miesiąc  mnie tu nie było 

działo się u mnie sporo i dobrego i złego 

nie ogarniam wszystkiego są chwile gdy się poddaje 

wtedy się chowam i płacze po cichu 

z sobą sobie radze ale z emocjami syna i męża już nie

nie umiem czasem do nich dotrzeć

młody się buntuje stroszy pióra  

a mąż nie umie zrozumieć ze czasem trzeba odpuścić

a ja po środku nich  i odbija sie to na moim zdrowiu 

ale siedzę cicho nic nie mówię bo żalić sie nie chce

ale jak długo dam rade jak wiele razy jeszcze będę płakała po nocach 

Bóg jeden wie ile jeszcze zniosę

a może oni sie dotrą mąż odpuści syn wydorośleje    



w czerwcu w poście prosiłam o trzymanie kciuków  bo sie czegoś podjęłam  

i chciałam by sie udało i dziś mogę napisać udało się

trawiasta jest lżejsza o 7 kg byłam na zdrowej diecie przez dietetyka ustalonej 

kupiłam ją za niewielkie pieniądze bo była promocja u Qczaja 

i przez 8 tyg sie jej trzymałam czasem było trudniej znowu szpinak jeść

ale była możliwość zamienników wiec dawałam rade  

przez 8 tyg schudłam 6 kg teraz już nie trzymam sie diety 

ale mam zdrowsze nawyki i pomału ale waga troszkę spada 

i zapewniam na diecie nigdy nie byłam głodna 

teraz nauczyłam się robić smoothie i owocowe i warzywne  

to naprawdę fajna sprawa takie koktajle 

więc trawiasta kurczy się pomalutku:)



piątek, 31 lipca 2020

koniec lipca

trawiasta była na urlopie
na kilka dni wyjechałam z mazur
zostawiłam wszystko wsiadłam w autobus
i ruszyłam do Chełma
droga długa ae warta pokonania jej choćby raz jeszcze
dobrze spędziłam tam czas
zwiedziłam Zamość i Chełm
spędziłam naprawdę dobrze czas
nie myślałam o troskach i smutkach jakie mam tu
tam odpoczęłam psychicznie
można by rzec naładowałam akumulatory
na wszystko spojrzałam z dystansu i widzę światło w tunelu


raj mój kwitnie i wydaje plony
to czas robienia przetworów i soków
możne ktoś powie pracochłonne nie warte zachodu
ale ja to lubię nie narzekam 
zima miło wyjąć sos swojego
a kwiaty cieszą oko



kolejne lilie zakwitły













czwartek, 9 lipca 2020

lilie

no trawiasta żyje ma sie jakoś
bo czasem lepiej nie zapeszać jak coś się udaje
wiec nadal trzymajcie kciuki bo idzie ku dobremu
trawiasta podniosła głowę idzie do przodu
dziwi to niektórych oj dziwi a to dopiero początek
bo trawiasta się nie da  trawiasta jest uparta
działka jest miejscem gdzie po prostu znikam
tam czuje się spokojna i wolna od złych myśli
podziwiam co dzień nowo rozkwitłe lilie
wdzięczne to kwiaty trzeba im to przyznać