czwartek, 17 listopada 2022

kolejny dzień


Noc nie dała ukojenia
Są momenty że czuje jak łza się rodzi w kąciku oka
Ale zajmuje ręce zajmuje głowę czym innym
Mimo że chłodno poszłam na działkę
Trochę po grabiłam trochę posiedziałam
Zaobserwowałam że sikorka przylatuje na patio
Trzeba coś znieść cos ptaszkom
Mimo że jesień działka uśpiona to nadal  daje mi ukojenie

Zdjęcia z działki z dziś






środa, 16 listopada 2022

nie stabilna emocjonalnie


Emocje nie opadły łzy dalej płyną
W środku coś krzyczy 
A ja jako matka zawsze stanę po stronie dziecka
Jestem matką kwoka jestem tego świadoma
Ale jako matka zawsze będę po stronie syna 
Będzie mógł mi się zawsze wyżalić 
Powiedzieć wszystko
I jako matka  muszę czasem znosić jego fochy 
To i tak kocham go ponad wszystko
I żadne słowa żadne mówienie bo matki wychowują później takich mami synków (słowa kobiety co nie ma dzieci)
Nie zmniejszy mojej miłości do niego 
Może nie wszystko umiałam go nauczyć 
Ale przecież nie każdy musi być wylewny i zaprzyjaźniać się z każdym
Mój syn jest nie ufny mało mówny długo mu zajmuje zaufanie innym.
Nie zajmuje się plotkami i donoszeniem
I gdy przychodzi na popołudnie do pracy i słyszy że następnego dnia ma przejść na rano do obcych ludzi
 Bo tak zwalniali że teraz jeden zachorował i na zmianie nie ma człowieka i 3 stanowiska stoja 
Nie wyspał się bo o 22 skończył a musiał na 6 być z powrotem to się złościł choć nic nie mówi 
I ja go rozumiem a kierownictwo oczekuje że będzie szczęśliwy i zadowolony
Że już w pierwszy dzień będzie z ludźmi rozmawiał wieszak się na szyji i czuł się jak u siebie
Postawili na stanowisko gdzie ostatni raz na swojej zmianie był w lipcu
Pozmieniały się wytyczne nazwy mebli 
Więc i dłużej mu schodzi lagowanie
Ale robi swoje i nie kłóci się nie awanturuje
Przychodzi do domu żali się że czuje się obco na tej zmianie. 
Wspieram go że się przyzwyczai żeby dał sobie czas 
Że jak tamten wróci z L4 może wrócić do swoich
Nie jestem pewna czy syn długo tam zostanie
Jeśli potrwa to dłużej nie zdziwię się jak się zwolni 
I dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć że nie będę się złościła
Mimo że u nas w mieście ciężko z pracą.
I gdy dziś od syna kierowniczki usłyszałam tekst
"To on ma się dowiadywać czy w sobotę odrabiają dzień który zakład dał kiedyś wolny. Że kierownictwo wspomniało w październiku że w listopadzie zacznie się odrabianie (ale bez żadnej daty) to teraz oni mają się dowiadywać bo nikt nie będą nikogo informować osobiście (ale zebrania też brak by poinformować) ani wieszać kartki informacyjnej(choć kiedyś zawsze była karta z info że sobota pracująca)
Więc wybaczcie może ja nie znam się ale czy to nie obowiązek kierownictwa by poinformować o tym załogę 
To co teraz czasy że kierowników trzeba całować po rękach i o wszystko dopytywać co góra ustaliła
Dobijcie mnie bo ja się już zgubiłam w tym wszystkim i chyba nie rozumiem czasów i życia 




Kłamałam...a może oszukiwałam...
Nie pogodziłam się z diagnozą
Nie umiem zrozumieć
Pytam czemu ja...
I nie mam odpowiedzi...
Mam żal gdzieś w środku bunt
Bo ja nie chcę być taka byle jaka
W tej złości niszczę siebie
Niewiele śpię ciągle coś gdzieś dla kogoś
Zapominam o sobie...
Nieee ja nie chcę o sobie pamiętać
Bo nie warto nad czymś takim jak ja
Widzę jak się staczamy 
Rozpadam sie
Tylko patrzeć jak upadne na oba kolana i będę krzyczeć na całe  gardło


A może nie warto i tak nikt nie usłyszy....






niedziela, 6 listopada 2022

nie daje się


Ja nie umiem inaczej popłakałam dwa dni i starczy
Są jeszcze monety że ciężej mi ale idę dalej
Przed wczoraj przyszła pergola na działkę
Trawiasta z pomocą syna złożyła ją i ustawiła gdzie trzeba
Wywiercić trzeba było otworki by umocować w kotwach metalowych
Ale i z tym sobie poradziłam zaskakująco dobrze
Wczoraj pomalowałam impregnatem  i róże umocowałam by się pięła 
Dziś poszłam na działkę i dumna jestem z siebie prezentuje się dobrze
Jutro wezmę synowi  auto pójdę zmienić opony na zimowe bo pogoda się pogarsza 
Więc na jutro plan jest 
A i jeszcze jeden mam plan uzbierać sobie na taki bujak na działkę 




piątek, 4 listopada 2022

choroba postępuje

Miesiąc temu robiłam rezonans głowy
Bo covid-19 trochę opóźnił moje badania kontrolne
Wczoraj byłam z wynikiem u lekarza
Po wyjściu a to tu a to tam 
Ciągle coś gdzieś i minął mi dzień
Ale wieczorem gdy wróciłam i wysypałam leki z reklamówki co dostałam 
To tak poprostu się rozpłakałam
Bo ja głupio wierzyłam i miałam nadzieję że choroba się zatrzyma
Jednak niestety są kolejne zmiany w mózgu a te co były się powiększyły
Niby wiedziałam że na  Alzheimera nie ma lekarstwa
I że tylko można spowolnić postępowanie choroby
Leki które mam działają spowalniają zmiany i napewno było by ich więcej gdyby nie leki jak mówi lekarka
Ale do mnie wieczorem dotarło że lepiej już nie będzie i to mnie przeraża 
Mam gdzieś w sobie taki żal do samej siebie że jestem taka byle jaka
Nie udałam się Bogu oj nie udałam
Podzieliłam leki na dwa tyg i zaczynamy dalsze leczenie a może raczej spowalnianie choroby 



Popłaczę dzień może dwa
Po złoszczą się na siebie
Potem poukładam sobie to wszystko 
I jakoś wrócę do normalności 
Bo innego wyjścia nie mam

 
Ale jeszcze dziś mi ciężko gdzieś tam w środku
Do tego przyszła migrena
To wogole bez życia jestem
Łzy same płyną trochę z bólu głowy trochę z żalu do siebie
Popłaczę sobie tak w poduszkę po cichu

poniedziałek, 31 października 2022

bezdomny też człowiek

Sporo się działo byłam w Łodzi
To był naprawdę fajny czas
Ale dziś coś innego mnie tu przyniosło
Zawsze tu zostawiałam emocje te dobre te złe
A dziś wydarzyło się coś co sprawiło że łzy popłynęły strumieniem
Wychodząc wyrzucić śmieci z klatki gdy już ciemno było siedział w wiatrołapie człowiek
Pierwsze co to się wystraszyłam bo było ciemno 
On zaczął przepraszać że tylko chce zjeść w ciepłym
Nie był pijany choć brudny i jadł konserwe i chleb
Coś mnie ścisnęło nie był to stary człowiek 
Wracałam z myślą co mogę mu dać co mam w domu 
Przed klatką spotkałam sąsiadkę uprzedziłam by się nie wystraszyła
Popatrzyła z pogardą na tego człowieka poprosiłam by go nie przeganiała bo on tylko chce zjeść
Wiem że sąsiadka jest do tego zdolna mimo że biega do kościoła codziennie
Po otwarciu domofonu  sąsiadka mruknęła że siedzi śmierdzi i brudzi 
Wzięłam z domu to co będzie mógł sobie zjeść później nawet coś słodkiego i owoce
Wzięłam też parę groszy by mu dać
Człowiek był zdziwiony że dostał reklamówkę jedzenia że łzami w oczach dziękował
A gdy dawałam mu pieniądze nie chciał przyjąć 
Twierdził że jest wdzięczny za to co dostał 
Po moim proszeniu wziął płakał ze wzruszenia i dziękował 
Sprzątnął po sobie nie zostawił ani okrucha odszedł w chłodną ciemność
A ja że łzami w oczach wróciłam do ciepłego mieszkania
Ciężko mi gdzieś tam w środku 
Los nie był łaskawy dla tego człowieka 
Nie o ceniam bo nie znam jego historii
Ale bardziej przeraża mnie zachowanie ludzi co biegają do kościoła składają ręce przed figurą
A gdy widzą bliźniego takiego jak dziś to patrzą z pogardą i chętnie by przegonili
Może dlatego mi ciężko bo człowiek był tylko trochę starszy odemnie
Wiem pewnie mnie niektórzy skarcą że głupia jestem pomagając bezdomnemu
Ale to był odruch już przy śmietniku myślałam co mogę mu dać
I nie zastanawiałam się na tym poprostu widząc jak je konserwę pomyślałam że poniżej nie będzie miał co zjeść 
A ja przecież zawsze mam bo taki już typ ze mnie 
I jak ja nie zjem czekolady to mi nic nie będzie nie pójdzie mi w biodra a komuś może sprawi ta słodkość trochę radości w chłodny dzień 
Mąż pocieszał żebym nie płakała że pomogłam jak mogłam 
A mi i tak jakoś ciężko na sercu i duszy




niedziela, 2 października 2022

październik


Trzecia tura zwolnień u syna za nami 
Ogółem wypowiedzenia dostało ponad 60 osób
A syn nadal pracuje co bardzo nas cieszy
Jeśli chodzi o resztę no to cóż jest dobrze nie ma co narzekać
Ostatnio zaniedbałam lekarzy a jednak kontrolę są potrzebne
Więc od września tak profilaktycznie neurolog i Gi

Jak chodzi o działkę pomału zamyka się sezon
A ja nadal robię jakieś słoiki a to pigwę do herbatki 
A to czarny bez na kaszel to zbierałam na wsi zdała od spalin
Malin dużo nie mam ale mam dobrych sąsiadów co się zawsze podzielą
Ja podzielę się tez zawsze jak czegoś mam a sąsiad niema
Tak to już jest między działkowcami
Tu muszę przyznać dobrych sąsiadów mam



Ostatnio pojechałam na ryby
a że nie brały zostawiłam męża i brata i pojechałam do lasu
Pomyślałam nazbierać żurawiny może jakiegoś grzybka znajdę
Grzybów brakowało ale znalazłam żurawinę (tak myślałam)
Co prawda mniejsze było ale zwaliłam to na susze
 Gdy na wieś wróciliśmy chwale się matce że mam żurawinę
A ona wielkie oczy i tekst
-coś ty nazbierała to nie żurawina wyrzuć to trujące 
A moja pierwsza myśl toć ja już się tego najadłam w lesie
No ale uparta zaczęłam sprawdzać w necie bo zdjęcia roślinom zrobiłam
I to prawda nie jest to żurawiną tylko borówka borusznica
Jest to roślina jadalna i dżem z nich jest idealny do mięs i serów 
Więc i ja mam taki dżemik teraz







Przyjdź po cichu tak jak potrafisz
Otul ramieniem bym poczuła spokój
Nic nie mów ta cisza jest mi potrzebna
Bądź tylko tego mi trzeba 

czwartek, 22 września 2022

jesień


Jesień przyszła chłodniejsze dni
A ja nie zwalniam nie zatrzymuje się
Może boje się zatrzymać
Tak jest lepiej tak jest dobrze dopóki starczy sił
Co jakiś czas o czymś marzę
 i staram się spełnić to pomału
Kiedyś pomyślałam o piciu yerba mate
No i jakiś miesiąc temu zakupiłam zestaw startowy
Po czytałam po oglądałam i zaczęłam przygodę
I podoba mi się ona 
Bo to taki czas tylko dla mnie




Oczywiście nadal trwa sezon przetworów
W tym roku nowość sos słodko- chili
Do mięs jak znalazł będzie 







***

po co się rodziłaś słona łzo
żyłaś krótko na mym policzku
umarłaś samotnie na poduszce 
serce... dusza... dały ci życie
wierząc że dasz ukojenie 
a ty zmoczyłaś twarz poplamiłaś poduszkę
czy warto było...
czy miało to sens... 
ukojenia nie dałaś  
nie tym razem nie teraz