minął prawie miesiąc od ostatniego wpisu
wieki jak dla mnie
kilka razy próbowałam cos napisać
ale albo brakowało czasu albo myśli zbyt chaotyczne
działo się sporo i jeszcze więcej
kurs skończyłam i nawet go zdałam
do tego jako jedyna z 15 osób miałam ogarnięty staż
no i nie wiem czy to moja zaradność czy może małe wymagania
a może ja po prostu stara jestem i inaczej patrzę na życie
ale ja wolałam sobie sama ogarnąć staż
a nie liczyć az mi organizatorzy kursu znajda
nie miałam problemów z dogadaniem si z koordynatorka
zawsze to ona dzwoniła i wszystko było jasne
wszyscy powinni zacząć staże do 1 lutego
jednak nikt sobie nie szukał wszyscy czekali
no jedna u taty w firmie będzie miała i to tyle
i teraz jest nerwówka u ludzi z kursu bo luty w poniedziałek a nikt niema stażu
tylko ja i ta co u taty będzie miała staż zaczynamy od poniedziałku
umowę już podpisałam z szefem się widziałam wszystko dograne
wiec z tego jestem bardzo zadowolona
i trochę dumna ze bez pomocy innych tez dałam rade
miedzy czasie zaczęłam organizować sobie remont kuchni a to nowa kuchenka
bo przecież będą mebelki nowe to i okap no i oczywiście zlew i kran
i jakoś to mi sprawne poszło te zakupy i organizacja tego
do tego kupiłam farby do syna pokoju i kuchni bo trzeba będzie pomalować
syn długo wybierał farbę bo miał wybór tylko z magnata
innej farby już nie uznaje bo to farba na lata i odporna na plamy i ścieranie
przetestowałam już inne i nie sprawdzają się magnat to magnat
może cenowo nie tani ale naprawdę wart swojej ceny
ale wybrał będzie niebiesko żółto
teraz musze tylko wenę na malowanie znaleźć
z teściową sa schody i cyrki co drugi dzień mąż dzwoni pomóż bo znowu to samo
teściowa chodząca jest ale na złość robi pod siebie
już nawet nie będę pisała o jej złośliwości słownej
ale mężowi powiedziałam ze przegięła mówiąc do mnie
gdy ją myłam "masz widoki na jakie zasłużyłaś"
zawsze byłam najgorsza synowa według niej ale teraz to ja jej tyłek myje a nie ta idealna synowa
do teściowej tez przychodzą opiekunki i piszą w zeszycie co robią
i zauważył mąż ze ostatnio to piszą rzeczy co ja robię a one przypisują to sobie
no i dziś mąż kazał mi tez zostawić notatkę co zrobiłam
jak będzie dalej nie wiem ale psychicznie jest mi ciężko
bo tyle złego od tej kobiety zaznałam a teraz....
czekam wiosny jak zbawienia by móc znowu zacząć sezon działkowy
potrzebuje tego bardzo potrzebuje
sobota, 1 lutego 2020
środa, 8 stycznia 2020
w Nowym Roku
już tydzień Nowego Roku
a ja jeszcze nic nie na stukałam
ale trochę się dzieje no pozytywnie
nie tęsknie za usuniętym numerem
wiec jest dobrze
dalej się szkole na pracownika biurowego
no i tu jest ciekawie
jednego dnia jestem tępa ze klękajcie narodu
nic nie rozumiem i nic nie umiem
ale są dni jak dziś ze nie jest źle
i nawet powiem ze cos umiem i potrafię
i nawet wyliczenia mi wychodzą
i sprawy papierkowe nie tak trudne się wydają
co będzie jutro nie wiem ale do odważnych świat należy
postanowień na Nowy Rok nie robiłam
ale co dzień ćwiczę mięśnie te i tamte
i co drugi dzień chodzę z kijkami i trochę zmieniłam dietę
nie żeby na siłę ale tak dla dobra mego i męża
wiec oby jak najdłużej wytrwać w tych postanowieniach
a ja jeszcze nic nie na stukałam
ale trochę się dzieje no pozytywnie
nie tęsknie za usuniętym numerem
wiec jest dobrze
dalej się szkole na pracownika biurowego
no i tu jest ciekawie
jednego dnia jestem tępa ze klękajcie narodu
nic nie rozumiem i nic nie umiem
ale są dni jak dziś ze nie jest źle
i nawet powiem ze cos umiem i potrafię
i nawet wyliczenia mi wychodzą
i sprawy papierkowe nie tak trudne się wydają
co będzie jutro nie wiem ale do odważnych świat należy
postanowień na Nowy Rok nie robiłam
ale co dzień ćwiczę mięśnie te i tamte
i co drugi dzień chodzę z kijkami i trochę zmieniłam dietę
nie żeby na siłę ale tak dla dobra mego i męża
wiec oby jak najdłużej wytrwać w tych postanowieniach
wtorek, 31 grudnia 2019
koniec roku
były święta i po świętach
minął kolejny tydzień
mamy koniec roku
ludzie robią podsumowania
robią postanowienia
a ja nie robię podsumowań
nie robię postanowień
po prostu usunęłam jeden numer telefonu
co mi ostatnio ciążył okrutnie
co podcinał skrzydła i zwalał z nóg
numer co niby chciał być przyjacielem a był wampirem
co wyciągał energie zabierał uśmiech
numer co niszczył od wielu miesięcy
już czas nowy rok chce zacząć wolna
spokojna i pewniejsza siebie
a wszystkim życzę by Nowy Rok był lepszy od tego co był
byśmy mieli więcej życzliwości dla siebie i innych
byśmy częściej się uśmiechali i by zdrowie zawsze dopisywało
minął kolejny tydzień
mamy koniec roku
ludzie robią podsumowania
robią postanowienia
a ja nie robię podsumowań
nie robię postanowień
po prostu usunęłam jeden numer telefonu
co mi ostatnio ciążył okrutnie
co podcinał skrzydła i zwalał z nóg
numer co niby chciał być przyjacielem a był wampirem
co wyciągał energie zabierał uśmiech
numer co niszczył od wielu miesięcy
już czas nowy rok chce zacząć wolna
spokojna i pewniejsza siebie
a wszystkim życzę by Nowy Rok był lepszy od tego co był
byśmy mieli więcej życzliwości dla siebie i innych
byśmy częściej się uśmiechali i by zdrowie zawsze dopisywało
niedziela, 22 grudnia 2019
świąteczny czas
to nie pierwszy raz
to nie pierwszy rok
kiedy mąż przed świętami ma fochy
kiedy się awanturuje i w ogóle
były wilie które spędziłam po za dziwami
były święta ze łzami w oczach
i w tym roku mój mąż już od 7 rano wrzeszczał
przeszkadzało mi nawet to ze ciągam nosem
a jestem do kilki dni porządnie przeziębiona
dziś cos mu się w kompie nie chciało otworzyć
a ani syn ani ja nie umieliśmy tego naprawić
gdy on trzyma myszkę i klawiaturę pod nosem
wiec zaczął rzucać rzeczami i krzyczał
"wypierdalajcie oboje z tego domu "
starałam się złagodzić wszystko pogadać i uspokoić nerwy
i myślałam ze mi się udało bo nawet rozmawialiśmy
i syn przyszedł do pokoju i jakoś emocje opadły
mąż stwierdził ze idzie znowu do kompa
a syn "no pogadajmy przecież jesteśmy rodziną "
mąż wstał i z ta swoja ironia w głosie powiedział
"wy nie jesteście moja rodziną "
gdy się go zapytałam czy żartuje bo nie dowierzałam
on "a czego wy chcecie nie jesteście i już "
i tu cos pękło i we mnie i synu
syn wstał ubrał się i wyszedł
ja się rozpłakałam jak małe dziecko
i wybaczcie ja zawsze wybiorę syna
wiec się ubrałam i poszłam go szukać
znalazłam go siedziała w deszczu na ławce i płakał
facet co ma 21 lat po prostu płakał po tym co usłyszał od ojca
zabrałam go ze sobą na działkę pogadaliśmy
uspokoiliśmy się oboje
najgorsze że mąż nie widzi swojej winy i uważa że nic złego nie zrobił
to będą ciężkie święta pełne udawania i goryczy w sercu
czasem się boje ze syn kiedyś odwróci się od męża
ze kiedyś po kolejnej awanturze po prostu wstanie i wyjdzie
i nie będzie z mężem utrzymywał kontaktu
to nie pierwszy rok
kiedy mąż przed świętami ma fochy
kiedy się awanturuje i w ogóle
były wilie które spędziłam po za dziwami
były święta ze łzami w oczach
i w tym roku mój mąż już od 7 rano wrzeszczał
przeszkadzało mi nawet to ze ciągam nosem
a jestem do kilki dni porządnie przeziębiona
dziś cos mu się w kompie nie chciało otworzyć
a ani syn ani ja nie umieliśmy tego naprawić
gdy on trzyma myszkę i klawiaturę pod nosem
wiec zaczął rzucać rzeczami i krzyczał
"wypierdalajcie oboje z tego domu "
starałam się złagodzić wszystko pogadać i uspokoić nerwy
i myślałam ze mi się udało bo nawet rozmawialiśmy
i syn przyszedł do pokoju i jakoś emocje opadły
mąż stwierdził ze idzie znowu do kompa
a syn "no pogadajmy przecież jesteśmy rodziną "
mąż wstał i z ta swoja ironia w głosie powiedział
"wy nie jesteście moja rodziną "
gdy się go zapytałam czy żartuje bo nie dowierzałam
on "a czego wy chcecie nie jesteście i już "
i tu cos pękło i we mnie i synu
syn wstał ubrał się i wyszedł
ja się rozpłakałam jak małe dziecko
i wybaczcie ja zawsze wybiorę syna
wiec się ubrałam i poszłam go szukać
znalazłam go siedziała w deszczu na ławce i płakał
facet co ma 21 lat po prostu płakał po tym co usłyszał od ojca
zabrałam go ze sobą na działkę pogadaliśmy
uspokoiliśmy się oboje
najgorsze że mąż nie widzi swojej winy i uważa że nic złego nie zrobił
to będą ciężkie święta pełne udawania i goryczy w sercu
czasem się boje ze syn kiedyś odwróci się od męża
ze kiedyś po kolejnej awanturze po prostu wstanie i wyjdzie
i nie będzie z mężem utrzymywał kontaktu
niedziela, 15 grudnia 2019
głupia ja
gdy poszłam na kurs byłam przerażona
spotkanie z psychologiem doradcą i kołczem było nowością
ale z dnia na dzień odnalazłam sie w grupie mimo ze jestem najstarsza
co prawda mam inne wartości cele w zyciu niż ci młodzi ludzie
ale to nie znaczy ze ich czy moje sa gorsze
sporo się tam nauczyłam nie tylko o ludziach ale o sobie
wiele razy słyszałam ze jestem psychiczna
nienormalna i takie tam
ostatnio jedna z sióstr wyskoczyła do mnie z tekst
"pierdolnieta jesteś panuj nad sobą tu sa normalnie ludzie"
a tekst poszedł po tym jak zwróciłam w knajpie uwagę dla siostry kolegi
ze nie zycze sobie tekstu do mnie "jeszcze się bys nim zadławiła "
i teksty co by on nie zrobił z nami i jak on to ma rurkę z kremem
no sory nie bawią mnie takie teksty i sobie nie życzę ich
tym bardziej ze wypad do knajpy miał być typowo babski
a siostra widząc swojego samotnego kolegę przy barze zaprosiła do stołu
po tekście od siostry wstałam ubrałam się poinformowałam ze wychodzę i tyle
oczywiście po wyjściu z knajpy popłynęły łzy
już nie raz moje rodzeństwo mnie mierzyło miara moich zmian w mózgu
już nie raz słyszałam ze jestem tak czy owaka
az strach pomyśleć za kogo by mnie mieli gdyby wiedzieli ze dwa lata temu miałam depresje
myślę ze by jeszcze bardziej się naśmiewali
ja jestem realistką wiem ze jedna z sióstr i bratcia tylko utrzymują kontakt
bo co miesiąc kasę pożyczają bo im brakuje
druga siostra co mi uwagę teraz zwróciła po to by moc mnie obgadywać z matką
siostra z Londynu cóż nie ma jej tu wiec ma to w nosie
moja rodzona rodzina utrzymuje tylko kontak by mieć korzyści nic więcej
wczoraj była impreza 60 lat matki
byłam z chłopakami choć miałam migrenę i nie czułam się dobrze
ale oczywiście bol mojej głowy był powodem drwin i śmiechów
no cóż nie zrozumie migreny ten co jej nie miał
czasem jest mi ciężko i zastanawiam ile jeszcze zniosę
spotkanie z psychologiem doradcą i kołczem było nowością
ale z dnia na dzień odnalazłam sie w grupie mimo ze jestem najstarsza
co prawda mam inne wartości cele w zyciu niż ci młodzi ludzie
ale to nie znaczy ze ich czy moje sa gorsze
sporo się tam nauczyłam nie tylko o ludziach ale o sobie
wiele razy słyszałam ze jestem psychiczna
nienormalna i takie tam
ostatnio jedna z sióstr wyskoczyła do mnie z tekst
"pierdolnieta jesteś panuj nad sobą tu sa normalnie ludzie"
a tekst poszedł po tym jak zwróciłam w knajpie uwagę dla siostry kolegi
ze nie zycze sobie tekstu do mnie "jeszcze się bys nim zadławiła "
i teksty co by on nie zrobił z nami i jak on to ma rurkę z kremem
no sory nie bawią mnie takie teksty i sobie nie życzę ich
tym bardziej ze wypad do knajpy miał być typowo babski
a siostra widząc swojego samotnego kolegę przy barze zaprosiła do stołu
po tekście od siostry wstałam ubrałam się poinformowałam ze wychodzę i tyle
oczywiście po wyjściu z knajpy popłynęły łzy
już nie raz moje rodzeństwo mnie mierzyło miara moich zmian w mózgu
już nie raz słyszałam ze jestem tak czy owaka
az strach pomyśleć za kogo by mnie mieli gdyby wiedzieli ze dwa lata temu miałam depresje
myślę ze by jeszcze bardziej się naśmiewali
ja jestem realistką wiem ze jedna z sióstr i bratcia tylko utrzymują kontakt
bo co miesiąc kasę pożyczają bo im brakuje
druga siostra co mi uwagę teraz zwróciła po to by moc mnie obgadywać z matką
siostra z Londynu cóż nie ma jej tu wiec ma to w nosie
moja rodzona rodzina utrzymuje tylko kontak by mieć korzyści nic więcej
wczoraj była impreza 60 lat matki
byłam z chłopakami choć miałam migrenę i nie czułam się dobrze
ale oczywiście bol mojej głowy był powodem drwin i śmiechów
no cóż nie zrozumie migreny ten co jej nie miał
czasem jest mi ciężko i zastanawiam ile jeszcze zniosę
niedziela, 1 grudnia 2019
kurs
nie wstałam ale nie leżę tez spokojnie
czołgam się wierząc ze dam rade
to ze jestem w takim stanie nie znaczy ze całkiem nic nie robię
otóż od jutra zaczynam kurs na pracownik biurowy
jakiś czas temu się zgłosiłam
mimo trudniejszych chwil uparcie to ciągnęłam
no i potem będzie staż 3 miesiące
może to nic wielkiego ale zawsze wyjdę do ludzi
moi chłopcy są ze mnie dumni i się cieszą
niestety moja matka i siostra mnie wyśmiały
gdy chciały bym im pomogła rano cos w tygodniu
a ja odpowiedziałam ze po 15 mi pasuje to były zdziwione i zaczęły się pytania
to powiedziałam ze przez 3 tyg do 15 będę na kursie
i usłyszałam śmiech i tekst " na co kurs na głowę chyba "
zrobiło mi się głupio i przykro ze tak powiem
ale na przekór dziś umalowałam paznokcie by ładnie wyglądać
i zamierzam skończyć ten kurs i odbyć staż
i mogą się ze mnie śmiać i mi docinać
to moje życie i już
czołgam się wierząc ze dam rade
to ze jestem w takim stanie nie znaczy ze całkiem nic nie robię
otóż od jutra zaczynam kurs na pracownik biurowy
jakiś czas temu się zgłosiłam
mimo trudniejszych chwil uparcie to ciągnęłam
no i potem będzie staż 3 miesiące
może to nic wielkiego ale zawsze wyjdę do ludzi
moi chłopcy są ze mnie dumni i się cieszą
niestety moja matka i siostra mnie wyśmiały
gdy chciały bym im pomogła rano cos w tygodniu
a ja odpowiedziałam ze po 15 mi pasuje to były zdziwione i zaczęły się pytania
to powiedziałam ze przez 3 tyg do 15 będę na kursie
i usłyszałam śmiech i tekst " na co kurs na głowę chyba "
zrobiło mi się głupio i przykro ze tak powiem
ale na przekór dziś umalowałam paznokcie by ładnie wyglądać
i zamierzam skończyć ten kurs i odbyć staż
i mogą się ze mnie śmiać i mi docinać
to moje życie i już
wtorek, 26 listopada 2019
dno
pozwoliłam sobie dziś na brak makijażu
na wyjście z łóżka o godzinie 11.30
choć o 6 wstałam zrobiłam mężowi siadanie i kanapki do pracy
o 7 ten sam schemat z synem
i wróciłam do łóżka zwinęłam się w kłębek nakryłam się kołdrą
i chciałam zniknąć ot tak po prostu przestać nie istnieć
jednak tak się nie da nie mam magicznej rózeczki
a sny nadal są koszmarem
żeby nie było ze tak bezowocny dzień spędziłam
umyłam okna i zawiesiłam świeże firanki
zrobiłam obiad i ogarnęłam swoja mała kuchnie
zaparzyłam świeżo zmielona kawę
i usiadłam mam pól godziny do powrotu męża
pół godziny i znowu trzeba będzie zacząć udawać
uśmiechać się i być szczęśliwą
a w środku ciągle cos krzyczy
ja już nie umiem prosić o pomoc
i to jest moja porażką
na wyjście z łóżka o godzinie 11.30
choć o 6 wstałam zrobiłam mężowi siadanie i kanapki do pracy
o 7 ten sam schemat z synem
i wróciłam do łóżka zwinęłam się w kłębek nakryłam się kołdrą
i chciałam zniknąć ot tak po prostu przestać nie istnieć
jednak tak się nie da nie mam magicznej rózeczki
a sny nadal są koszmarem
żeby nie było ze tak bezowocny dzień spędziłam
umyłam okna i zawiesiłam świeże firanki
zrobiłam obiad i ogarnęłam swoja mała kuchnie
zaparzyłam świeżo zmielona kawę
i usiadłam mam pól godziny do powrotu męża
pół godziny i znowu trzeba będzie zacząć udawać
uśmiechać się i być szczęśliwą
a w środku ciągle cos krzyczy
ja już nie umiem prosić o pomoc
i to jest moja porażką
Subskrybuj:
Posty (Atom)