to nie pierwszy raz
to nie pierwszy rok
kiedy mąż przed świętami ma fochy
kiedy się awanturuje i w ogóle
były wilie które spędziłam po za dziwami
były święta ze łzami w oczach
i w tym roku mój mąż już od 7 rano wrzeszczał
przeszkadzało mi nawet to ze ciągam nosem
a jestem do kilki dni porządnie przeziębiona
dziś cos mu się w kompie nie chciało otworzyć
a ani syn ani ja nie umieliśmy tego naprawić
gdy on trzyma myszkę i klawiaturę pod nosem
wiec zaczął rzucać rzeczami i krzyczał
"wypierdalajcie oboje z tego domu "
starałam się złagodzić wszystko pogadać i uspokoić nerwy
i myślałam ze mi się udało bo nawet rozmawialiśmy
i syn przyszedł do pokoju i jakoś emocje opadły
mąż stwierdził ze idzie znowu do kompa
a syn "no pogadajmy przecież jesteśmy rodziną "
mąż wstał i z ta swoja ironia w głosie powiedział
"wy nie jesteście moja rodziną "
gdy się go zapytałam czy żartuje bo nie dowierzałam
on "a czego wy chcecie nie jesteście i już "
i tu cos pękło i we mnie i synu
syn wstał ubrał się i wyszedł
ja się rozpłakałam jak małe dziecko
i wybaczcie ja zawsze wybiorę syna
wiec się ubrałam i poszłam go szukać
znalazłam go siedziała w deszczu na ławce i płakał
facet co ma 21 lat po prostu płakał po tym co usłyszał od ojca
zabrałam go ze sobą na działkę pogadaliśmy
uspokoiliśmy się oboje
najgorsze że mąż nie widzi swojej winy i uważa że nic złego nie zrobił
to będą ciężkie święta pełne udawania i goryczy w sercu
czasem się boje ze syn kiedyś odwróci się od męża
ze kiedyś po kolejnej awanturze po prostu wstanie i wyjdzie
i nie będzie z mężem utrzymywał kontaktu
niedziela, 22 grudnia 2019
niedziela, 15 grudnia 2019
głupia ja
gdy poszłam na kurs byłam przerażona
spotkanie z psychologiem doradcą i kołczem było nowością
ale z dnia na dzień odnalazłam sie w grupie mimo ze jestem najstarsza
co prawda mam inne wartości cele w zyciu niż ci młodzi ludzie
ale to nie znaczy ze ich czy moje sa gorsze
sporo się tam nauczyłam nie tylko o ludziach ale o sobie
wiele razy słyszałam ze jestem psychiczna
nienormalna i takie tam
ostatnio jedna z sióstr wyskoczyła do mnie z tekst
"pierdolnieta jesteś panuj nad sobą tu sa normalnie ludzie"
a tekst poszedł po tym jak zwróciłam w knajpie uwagę dla siostry kolegi
ze nie zycze sobie tekstu do mnie "jeszcze się bys nim zadławiła "
i teksty co by on nie zrobił z nami i jak on to ma rurkę z kremem
no sory nie bawią mnie takie teksty i sobie nie życzę ich
tym bardziej ze wypad do knajpy miał być typowo babski
a siostra widząc swojego samotnego kolegę przy barze zaprosiła do stołu
po tekście od siostry wstałam ubrałam się poinformowałam ze wychodzę i tyle
oczywiście po wyjściu z knajpy popłynęły łzy
już nie raz moje rodzeństwo mnie mierzyło miara moich zmian w mózgu
już nie raz słyszałam ze jestem tak czy owaka
az strach pomyśleć za kogo by mnie mieli gdyby wiedzieli ze dwa lata temu miałam depresje
myślę ze by jeszcze bardziej się naśmiewali
ja jestem realistką wiem ze jedna z sióstr i bratcia tylko utrzymują kontakt
bo co miesiąc kasę pożyczają bo im brakuje
druga siostra co mi uwagę teraz zwróciła po to by moc mnie obgadywać z matką
siostra z Londynu cóż nie ma jej tu wiec ma to w nosie
moja rodzona rodzina utrzymuje tylko kontak by mieć korzyści nic więcej
wczoraj była impreza 60 lat matki
byłam z chłopakami choć miałam migrenę i nie czułam się dobrze
ale oczywiście bol mojej głowy był powodem drwin i śmiechów
no cóż nie zrozumie migreny ten co jej nie miał
czasem jest mi ciężko i zastanawiam ile jeszcze zniosę
spotkanie z psychologiem doradcą i kołczem było nowością
ale z dnia na dzień odnalazłam sie w grupie mimo ze jestem najstarsza
co prawda mam inne wartości cele w zyciu niż ci młodzi ludzie
ale to nie znaczy ze ich czy moje sa gorsze
sporo się tam nauczyłam nie tylko o ludziach ale o sobie
wiele razy słyszałam ze jestem psychiczna
nienormalna i takie tam
ostatnio jedna z sióstr wyskoczyła do mnie z tekst
"pierdolnieta jesteś panuj nad sobą tu sa normalnie ludzie"
a tekst poszedł po tym jak zwróciłam w knajpie uwagę dla siostry kolegi
ze nie zycze sobie tekstu do mnie "jeszcze się bys nim zadławiła "
i teksty co by on nie zrobił z nami i jak on to ma rurkę z kremem
no sory nie bawią mnie takie teksty i sobie nie życzę ich
tym bardziej ze wypad do knajpy miał być typowo babski
a siostra widząc swojego samotnego kolegę przy barze zaprosiła do stołu
po tekście od siostry wstałam ubrałam się poinformowałam ze wychodzę i tyle
oczywiście po wyjściu z knajpy popłynęły łzy
już nie raz moje rodzeństwo mnie mierzyło miara moich zmian w mózgu
już nie raz słyszałam ze jestem tak czy owaka
az strach pomyśleć za kogo by mnie mieli gdyby wiedzieli ze dwa lata temu miałam depresje
myślę ze by jeszcze bardziej się naśmiewali
ja jestem realistką wiem ze jedna z sióstr i bratcia tylko utrzymują kontakt
bo co miesiąc kasę pożyczają bo im brakuje
druga siostra co mi uwagę teraz zwróciła po to by moc mnie obgadywać z matką
siostra z Londynu cóż nie ma jej tu wiec ma to w nosie
moja rodzona rodzina utrzymuje tylko kontak by mieć korzyści nic więcej
wczoraj była impreza 60 lat matki
byłam z chłopakami choć miałam migrenę i nie czułam się dobrze
ale oczywiście bol mojej głowy był powodem drwin i śmiechów
no cóż nie zrozumie migreny ten co jej nie miał
czasem jest mi ciężko i zastanawiam ile jeszcze zniosę
niedziela, 1 grudnia 2019
kurs
nie wstałam ale nie leżę tez spokojnie
czołgam się wierząc ze dam rade
to ze jestem w takim stanie nie znaczy ze całkiem nic nie robię
otóż od jutra zaczynam kurs na pracownik biurowy
jakiś czas temu się zgłosiłam
mimo trudniejszych chwil uparcie to ciągnęłam
no i potem będzie staż 3 miesiące
może to nic wielkiego ale zawsze wyjdę do ludzi
moi chłopcy są ze mnie dumni i się cieszą
niestety moja matka i siostra mnie wyśmiały
gdy chciały bym im pomogła rano cos w tygodniu
a ja odpowiedziałam ze po 15 mi pasuje to były zdziwione i zaczęły się pytania
to powiedziałam ze przez 3 tyg do 15 będę na kursie
i usłyszałam śmiech i tekst " na co kurs na głowę chyba "
zrobiło mi się głupio i przykro ze tak powiem
ale na przekór dziś umalowałam paznokcie by ładnie wyglądać
i zamierzam skończyć ten kurs i odbyć staż
i mogą się ze mnie śmiać i mi docinać
to moje życie i już
czołgam się wierząc ze dam rade
to ze jestem w takim stanie nie znaczy ze całkiem nic nie robię
otóż od jutra zaczynam kurs na pracownik biurowy
jakiś czas temu się zgłosiłam
mimo trudniejszych chwil uparcie to ciągnęłam
no i potem będzie staż 3 miesiące
może to nic wielkiego ale zawsze wyjdę do ludzi
moi chłopcy są ze mnie dumni i się cieszą
niestety moja matka i siostra mnie wyśmiały
gdy chciały bym im pomogła rano cos w tygodniu
a ja odpowiedziałam ze po 15 mi pasuje to były zdziwione i zaczęły się pytania
to powiedziałam ze przez 3 tyg do 15 będę na kursie
i usłyszałam śmiech i tekst " na co kurs na głowę chyba "
zrobiło mi się głupio i przykro ze tak powiem
ale na przekór dziś umalowałam paznokcie by ładnie wyglądać
i zamierzam skończyć ten kurs i odbyć staż
i mogą się ze mnie śmiać i mi docinać
to moje życie i już
wtorek, 26 listopada 2019
dno
pozwoliłam sobie dziś na brak makijażu
na wyjście z łóżka o godzinie 11.30
choć o 6 wstałam zrobiłam mężowi siadanie i kanapki do pracy
o 7 ten sam schemat z synem
i wróciłam do łóżka zwinęłam się w kłębek nakryłam się kołdrą
i chciałam zniknąć ot tak po prostu przestać nie istnieć
jednak tak się nie da nie mam magicznej rózeczki
a sny nadal są koszmarem
żeby nie było ze tak bezowocny dzień spędziłam
umyłam okna i zawiesiłam świeże firanki
zrobiłam obiad i ogarnęłam swoja mała kuchnie
zaparzyłam świeżo zmielona kawę
i usiadłam mam pól godziny do powrotu męża
pół godziny i znowu trzeba będzie zacząć udawać
uśmiechać się i być szczęśliwą
a w środku ciągle cos krzyczy
ja już nie umiem prosić o pomoc
i to jest moja porażką
na wyjście z łóżka o godzinie 11.30
choć o 6 wstałam zrobiłam mężowi siadanie i kanapki do pracy
o 7 ten sam schemat z synem
i wróciłam do łóżka zwinęłam się w kłębek nakryłam się kołdrą
i chciałam zniknąć ot tak po prostu przestać nie istnieć
jednak tak się nie da nie mam magicznej rózeczki
a sny nadal są koszmarem
żeby nie było ze tak bezowocny dzień spędziłam
umyłam okna i zawiesiłam świeże firanki
zrobiłam obiad i ogarnęłam swoja mała kuchnie
zaparzyłam świeżo zmielona kawę
i usiadłam mam pól godziny do powrotu męża
pół godziny i znowu trzeba będzie zacząć udawać
uśmiechać się i być szczęśliwą
a w środku ciągle cos krzyczy
ja już nie umiem prosić o pomoc
i to jest moja porażką
niedziela, 24 listopada 2019
listopad
kiedyś dużo pisałam
większość emocji tu zostawiałam
lub pisałam tam gdzieś dla siebie
ostatnio nie pisze
wszystko dusze w sobie
ale to mi nie służy
przestałam sypiać w nocy
a jak już zasnę to mam koszmary
skutki tego już widać
jestem rozdrażniona płaczliwa
mniej pewna siebie niezdecydowana
musze się ogarnąć zebrać w sobie
bo to mnie opęta bardziej i wreszcie udusi
a przecież nie chce się pogrążyć bardziej
wiec potrzebny mi jest kopniak w dupe (ktoś chętny)
bo przytulenie chyba nie zadziała
przecież nie po to bóg dał mi skrzydła
bym leżała na ziemi u kałuży własnych łez
większość emocji tu zostawiałam
lub pisałam tam gdzieś dla siebie
ostatnio nie pisze
wszystko dusze w sobie
ale to mi nie służy
przestałam sypiać w nocy
a jak już zasnę to mam koszmary
skutki tego już widać
jestem rozdrażniona płaczliwa
mniej pewna siebie niezdecydowana
musze się ogarnąć zebrać w sobie
bo to mnie opęta bardziej i wreszcie udusi
a przecież nie chce się pogrążyć bardziej
wiec potrzebny mi jest kopniak w dupe (ktoś chętny)
bo przytulenie chyba nie zadziała
przecież nie po to bóg dał mi skrzydła
bym leżała na ziemi u kałuży własnych łez
środa, 6 listopada 2019
puzzle
Pani u optyka ma złotą cierpliwość do mnie
Nie moge się przystosować do okularów relaksów
A co będzie z progresami to strach myśleć
Okazalo sie że to może być wina mojej głowy
Chodzi o zmiany jakie neuroligiczne mam w mózgu
Zabrali mi moje okularki jeszcze cos tam sprawdzą i jak bedzie ok
To zrobia mi dwie pary okularów i tyle
Nie bedzie wyjscia bo nigdy nie złapie ostrości w jednej płaszczyźnie
Od zawsze lubiłam puzzle
Ale od czasu diagnozy wiecej ich układam
500 czy 1000 elementów to nie problem
2000 tez udało mi się ułożyć
Ale szwagier zaprezentował mi 6 tyś
No i podjęłam wyzwanie i udało się
Jestem zadowolona bo rozłożone miałam je ponad 3 miesiące
Ale calego układania było może z miesiąc do półtora
Bo nie co dzien siedziałam były przerwy nawet dwa tygodnie
Ale udało mi się BRAWO JA
Nie moge się przystosować do okularów relaksów
A co będzie z progresami to strach myśleć
Okazalo sie że to może być wina mojej głowy
Chodzi o zmiany jakie neuroligiczne mam w mózgu
Zabrali mi moje okularki jeszcze cos tam sprawdzą i jak bedzie ok
To zrobia mi dwie pary okularów i tyle
Nie bedzie wyjscia bo nigdy nie złapie ostrości w jednej płaszczyźnie
Od zawsze lubiłam puzzle
Ale od czasu diagnozy wiecej ich układam
500 czy 1000 elementów to nie problem
2000 tez udało mi się ułożyć
Ale szwagier zaprezentował mi 6 tyś
No i podjęłam wyzwanie i udało się
Jestem zadowolona bo rozłożone miałam je ponad 3 miesiące
Ale calego układania było może z miesiąc do półtora
Bo nie co dzien siedziałam były przerwy nawet dwa tygodnie
Ale udało mi się BRAWO JA
piątek, 1 listopada 2019
listopad
dziś dzień zadumy
na cmentarzach rewia mody
od lat unikam tych zlotów ciotek ciasteczek i wujków
cmentarze staram się odwiedzać dzień przed lub dzień po
dziś jednak z samego rana gdy był jeszcze spokój i cisza
można było spokojnie przejść przez cmentarz
zapalić znicza chwile się pomodlić
dzień zadumy a ludzie szaleją z kwiatami i zniczami
kto postawi większy i droższy chore to wszystko
ostatnio mam trudniejsze dni jeśli chodzi o sama siebie
nie wiem czy potrzebuje uciec na dzień lub dwa
czy potrzebuje się po prostu wypłakać
a może po prostu potrzebuje by ktoś mnie przytulił
ciężko mi gdzieś tam w środku na sercu i duszy
na cmentarzach rewia mody
od lat unikam tych zlotów ciotek ciasteczek i wujków
cmentarze staram się odwiedzać dzień przed lub dzień po
dziś jednak z samego rana gdy był jeszcze spokój i cisza
można było spokojnie przejść przez cmentarz
zapalić znicza chwile się pomodlić
dzień zadumy a ludzie szaleją z kwiatami i zniczami
kto postawi większy i droższy chore to wszystko
ostatnio mam trudniejsze dni jeśli chodzi o sama siebie
nie wiem czy potrzebuje uciec na dzień lub dwa
czy potrzebuje się po prostu wypłakać
a może po prostu potrzebuje by ktoś mnie przytulił
ciężko mi gdzieś tam w środku na sercu i duszy
Subskrybuj:
Posty (Atom)

