no i mnie dopadło
przeziębienie
choć drastyczne
bo na antybiotyku jestem
krtań zawalona głosu nie mam
kaszel okropny mało płuc nie wypluje
ale spokojnie już mi trochę lepiej
choć dziś z domu nie wyszłam
wiec jak to mówi mój syn" źle z tobą..."
no i musze przyznać czułam się okropnie
przez ostanie dwa dni
ale sa i dobre wieści
mój wynik na nieboraka jest dobry
wiec na kolejne pól roku mogę spać spokojnie
po wizycie u neurologa zapisałam się na rezonans
skierowanie pilne termin 10 lipca na NFZ
choć i tak myślę ze nie jest tragicznie
mąż kiedyś prywatnie czekał 5 miesięcy
wiec ja poczekam 4 i przeżyje
ostatnio trochę myślałam o swoim życiu i ludziach co mnie otaczają
zauważyłam ze niektórzy nie dają siły nie leczą ran
ze są jak pijawki co wysysają ze mnie radość uśmiech chęć życia
rozmowy z nimi czynią dużo złego
czas odciąć się od tych ludzi
piątek, 23 lutego 2018
sobota, 17 lutego 2018
droga
czasem ludzie stojący obok
nie rozumieją mojej drogi
i nie musza bo przecież to tylko moja droga
nigdy nikomu nie będzie dane iść moją droga
i nigdy nikt jej nie zrozumie
moja droga jest czasem kręta czasem zbyt wiele gór ma
ale są tez i proste kawałki
są tez i chwile tak spokojne i ciche jak teraz
bo jakoś wszystko się układa
syna ręka się goi i w szkole jakoś mu idzie
ja czuje się już dużo lepiej jeśli chodzi o depresje
jest różnica bardzo duża jeśli chodzi o ten aspekt
do tego ogarnęłam neurologa i mam leki na migrenę
wiec nie jest mi już ona tak straszna jak kiedyś
choć jeszcze czeka mnie kilka badań i rezonans
ale dobrze jest i nie ma co marudzić
wiec choć czasem moja droga wydaje się zbyt kreta i górzysta
to wiem ze to moja droga
i może właśnie tam za tamtym zakrętem będzie prościej
będzie łatwiej i spokojniej
bo żadna droga nie jest tylko kreta lub tylko prosta
walentynki za nami i choć każdy dzień jest dobry na okazywanie uczuć
ja dostałam kwiatki do chłopaków (syn kupił mąż się dorzucił)
ja zrobiłam im ulubione dania na obiad
a na deser cos słodkiego kupiłam
bo czasem tak niewiele trzeba by komuś sprawić radość
nie rozumieją mojej drogi
i nie musza bo przecież to tylko moja droga
nigdy nikomu nie będzie dane iść moją droga
i nigdy nikt jej nie zrozumie
moja droga jest czasem kręta czasem zbyt wiele gór ma
ale są tez i proste kawałki
są tez i chwile tak spokojne i ciche jak teraz
bo jakoś wszystko się układa
syna ręka się goi i w szkole jakoś mu idzie
ja czuje się już dużo lepiej jeśli chodzi o depresje
jest różnica bardzo duża jeśli chodzi o ten aspekt
do tego ogarnęłam neurologa i mam leki na migrenę
wiec nie jest mi już ona tak straszna jak kiedyś
choć jeszcze czeka mnie kilka badań i rezonans
ale dobrze jest i nie ma co marudzić
wiec choć czasem moja droga wydaje się zbyt kreta i górzysta
to wiem ze to moja droga
i może właśnie tam za tamtym zakrętem będzie prościej
będzie łatwiej i spokojniej
bo żadna droga nie jest tylko kreta lub tylko prosta
walentynki za nami i choć każdy dzień jest dobry na okazywanie uczuć
ja dostałam kwiatki do chłopaków (syn kupił mąż się dorzucił)
ja zrobiłam im ulubione dania na obiad
a na deser cos słodkiego kupiłam
bo czasem tak niewiele trzeba by komuś sprawić radość
niedziela, 11 lutego 2018
co za weekendy
tydzień temu mąż poszedł na imprezę
na pożegnanie kolegi bo przenoszą go
wrócił w stanie nietrzeźwości
niby normalne ale ze az takim złym stanie
to się nie spodziewałam
chorował cała niedziele
męczył się okrutnie
no ale takie sa skutki picia wódki
tydzień był z różnymi wzlotami i upadkami
jat to w normalnej rodzinie
choć nie wiem czy normalni do końca
w piątek jak to ona lubi przyszła niespodziewanie
i zwaliła mnie z nóg jak nigdy migrena złoza jedna
ból głowy zaczął się o 13stej
o 18stej doszły mdłości i wymioty
i jak nigdy nic nie pomagało
bo ja już znam swoja migrenę
i w miarę sobie z nią radziłam jak mnie łapała
ale tym razem nie dałam rady
i o 23.30 mąz zawiózł mnie na pogotowie
ledwo na nogach się trzymałam
ale szybko mi pomogli
choć podanie kroplówki niebyło łatwe 4 razy się wkuwali
i nic nie dawało reka spóchnieta jak bania do tego since
az pomoc wezwać musieli i inna wenfron wkuwała
ale czego się dziwić jak ja odwodniona na maksa byłam
ale już po pierwszej kroplówce czułam róznice i do życia wracałam
lekarka zaglądała do mnie co jakiś czas sprawdzając jak się czuje
i przyznała jak przyszła z wynikami ze całkiem inna kobieta ze mnie po dwóch kroplówkach
przyznaje narzekają na nasz SOR w moim mieście ale ja nie narzekam
zajęli się mną naprawdę dobrze i szybko mi pomogli
spotkało mnie tez sporo wyrozumiałości i życzliwości
wiec ja nie narzekam i jestem wdzięczna za pomoc
choć może ktoś miał by pretensje za te since i nie udane wkucia ale nie ja
lekarka uprzedziła jak objawy wrócą bym z powrotem wróciła do nich
ale reszta nocy była spokojna i dzień tez do 15stej
w sobotę ból głowy wrócił i jak leki nie pomogły i zaczęły się mdłości
wiedziałam czekać nie ma na co i ruszyłam znowu na pogotowie
tam inny lekarza ale tez pomógł i dał kolejna kroplówke
ale teraz łatwiej było podac bo i odwodniona jeszcze nie byłam
wiec wszystko sprawnie i gładko poszło i wróciłam do domu
nad ranem ból lekko wrócił ale wzięłam lek i pomogło
wiec życ będę i naprawdę migrena to zołza jakich mało
syn poszedł na ognisko w sobote no jak to młodzież
kiełbaskę upiekła trochę wypiła tańce hulanki i swawole
i ta moja sierota się wywróciła
gdzieś koło ogniska i poparzył sobie prawą dłoń (syn lewo ręczny)
nic nie powiedział jak wrócił bo martwić nas nie chciał
ale gdy siedział w łazience nad wanna i woda leciała i leciała
domyśliłam się ze cos jest nie tak
no i pokazał dłoń z bąblami opatrzyłam ją
dałam mu żelowy okład by złagodzić ból
dziś poszłam kupiłam mu specjalną piankę na oparzenia
dziś też mu podałam cos od bólu bo wczoraj miał procenty we krwi
i to nie sprawiedliwe mąż pił męczył go kac okrutnie
syn pił i poparzył dłoń teraz cierpi
a ja zero alkoholu i tak się męczyłam
na pożegnanie kolegi bo przenoszą go
wrócił w stanie nietrzeźwości
niby normalne ale ze az takim złym stanie
to się nie spodziewałam
chorował cała niedziele
męczył się okrutnie
no ale takie sa skutki picia wódki
tydzień był z różnymi wzlotami i upadkami
jat to w normalnej rodzinie
choć nie wiem czy normalni do końca
w piątek jak to ona lubi przyszła niespodziewanie
i zwaliła mnie z nóg jak nigdy migrena złoza jedna
ból głowy zaczął się o 13stej
o 18stej doszły mdłości i wymioty
i jak nigdy nic nie pomagało
bo ja już znam swoja migrenę
i w miarę sobie z nią radziłam jak mnie łapała
ale tym razem nie dałam rady
i o 23.30 mąz zawiózł mnie na pogotowie
ledwo na nogach się trzymałam
ale szybko mi pomogli
choć podanie kroplówki niebyło łatwe 4 razy się wkuwali
i nic nie dawało reka spóchnieta jak bania do tego since
az pomoc wezwać musieli i inna wenfron wkuwała
ale czego się dziwić jak ja odwodniona na maksa byłam
ale już po pierwszej kroplówce czułam róznice i do życia wracałam
lekarka zaglądała do mnie co jakiś czas sprawdzając jak się czuje
i przyznała jak przyszła z wynikami ze całkiem inna kobieta ze mnie po dwóch kroplówkach
przyznaje narzekają na nasz SOR w moim mieście ale ja nie narzekam
zajęli się mną naprawdę dobrze i szybko mi pomogli
spotkało mnie tez sporo wyrozumiałości i życzliwości
wiec ja nie narzekam i jestem wdzięczna za pomoc
choć może ktoś miał by pretensje za te since i nie udane wkucia ale nie ja
lekarka uprzedziła jak objawy wrócą bym z powrotem wróciła do nich
ale reszta nocy była spokojna i dzień tez do 15stej
w sobotę ból głowy wrócił i jak leki nie pomogły i zaczęły się mdłości
wiedziałam czekać nie ma na co i ruszyłam znowu na pogotowie
tam inny lekarza ale tez pomógł i dał kolejna kroplówke
ale teraz łatwiej było podac bo i odwodniona jeszcze nie byłam
wiec wszystko sprawnie i gładko poszło i wróciłam do domu
nad ranem ból lekko wrócił ale wzięłam lek i pomogło
wiec życ będę i naprawdę migrena to zołza jakich mało
syn poszedł na ognisko w sobote no jak to młodzież
kiełbaskę upiekła trochę wypiła tańce hulanki i swawole
i ta moja sierota się wywróciła
gdzieś koło ogniska i poparzył sobie prawą dłoń (syn lewo ręczny)
nic nie powiedział jak wrócił bo martwić nas nie chciał
ale gdy siedział w łazience nad wanna i woda leciała i leciała
domyśliłam się ze cos jest nie tak
no i pokazał dłoń z bąblami opatrzyłam ją
dałam mu żelowy okład by złagodzić ból
dziś poszłam kupiłam mu specjalną piankę na oparzenia
dziś też mu podałam cos od bólu bo wczoraj miał procenty we krwi
i to nie sprawiedliwe mąż pił męczył go kac okrutnie
syn pił i poparzył dłoń teraz cierpi
a ja zero alkoholu i tak się męczyłam
piątek, 2 lutego 2018
piątek
byłam na cmentarzu
dobrze mi zrobiła ta chwila z tata
jest coraz lepiej coraz lepiej
i mimo ze przychodzi myśl ze już bez leków sobie poradzę
to Czarodziej ma racje musze brac jak zalecił lekarz
dziś byłam na badaniu cytologicznym za miesiąc będzie wynik
wiec jeszcze troszkę poczekam
zrobiłam sobie całkiem długi spacer po mieście
nawet kupiłam nowe doniczki na balkon
ja po prostu już zaczynam żyć wiosną
i lubię na balkonie tez mieć kwiatki
ostatnio byłam z siostrami na wsi
pojechałyśmy autobusem i 3 km szłyśmy z buta
pogoda nam dopisała i spacer był udany
miło było tak powdychać świeżego powietrza
do tego pogadać o wszystkim i niczym
pośmiać się pożartować
dawno nie było takiego dnia
byśmy we trzy się zebrały na wieś
na wsi mama robiła pierogi z mięsem
a nam znalazła prace przy drzewie
nie mam to tamto nawet piłą drzewo cięłam
a ile przy tym śmiechu było
był to udany dzień taki inny spokojny bez nerwów i biegu
choć pracowity to bardzo udany
już nie mogę się doczekać kiedy na działce będę mogła oddać się pracy
dobrze mi zrobiła ta chwila z tata
jest coraz lepiej coraz lepiej
i mimo ze przychodzi myśl ze już bez leków sobie poradzę
to Czarodziej ma racje musze brac jak zalecił lekarz
dziś byłam na badaniu cytologicznym za miesiąc będzie wynik
wiec jeszcze troszkę poczekam
zrobiłam sobie całkiem długi spacer po mieście
nawet kupiłam nowe doniczki na balkon
ja po prostu już zaczynam żyć wiosną
i lubię na balkonie tez mieć kwiatki
ostatnio byłam z siostrami na wsi
pojechałyśmy autobusem i 3 km szłyśmy z buta
pogoda nam dopisała i spacer był udany
miło było tak powdychać świeżego powietrza
do tego pogadać o wszystkim i niczym
pośmiać się pożartować
dawno nie było takiego dnia
byśmy we trzy się zebrały na wieś
na wsi mama robiła pierogi z mięsem
a nam znalazła prace przy drzewie
nie mam to tamto nawet piłą drzewo cięłam
a ile przy tym śmiechu było
był to udany dzień taki inny spokojny bez nerwów i biegu
choć pracowity to bardzo udany
już nie mogę się doczekać kiedy na działce będę mogła oddać się pracy
wtorek, 30 stycznia 2018
depresja cd
niby człowiek wie ze takie rzeczy sa
ze się zdarzała i spotykają ludzi
ale zawsze myśli się ze to nas nie dotyczy
myślałam ze i mnie to nie dotyczy
jak po raz kolejny zostałam pół sierotą
bo śmierć zabrałam mi kolejnego ojca
myślałam że rak to innych dotyka
starszych i nie dbających o siebie
myliłam się i tym razem
i ja usłyszałam diagnozę
myślałam ze wyczerpałam już wszystko
myliłam się i tym razem
bo przecież depresja innych dotyka nie mnie
a jednak i mnie dopadła
ale ja z tych co się nie daja i wiem ze dam rade
wiem ze dal większości ludzi ktoś kto ma depresje to wariat i psychol
no cóz ja nie zmienię ich myślenia
a to ze biore leki nie znaczy ze jestem gorsza od innych
ja po prostu potrzebuje tylko pomocy
a słowa jakie dziś znalazłam na swoim telefonie
sprawiły ze wierze bardziej
"...wiesz podziwiam Cię za to jaka jesteś twardą osobą...
Nie jeden facet nie podołał by z takimi przeciwnościami
w życiu jak ty to robisz..."
ze się zdarzała i spotykają ludzi
ale zawsze myśli się ze to nas nie dotyczy
myślałam ze i mnie to nie dotyczy
jak po raz kolejny zostałam pół sierotą
bo śmierć zabrałam mi kolejnego ojca
myślałam że rak to innych dotyka
starszych i nie dbających o siebie
myliłam się i tym razem
i ja usłyszałam diagnozę
myślałam ze wyczerpałam już wszystko
myliłam się i tym razem
bo przecież depresja innych dotyka nie mnie
a jednak i mnie dopadła
ale ja z tych co się nie daja i wiem ze dam rade
wiem ze dal większości ludzi ktoś kto ma depresje to wariat i psychol
no cóz ja nie zmienię ich myślenia
a to ze biore leki nie znaczy ze jestem gorsza od innych
ja po prostu potrzebuje tylko pomocy
a słowa jakie dziś znalazłam na swoim telefonie
sprawiły ze wierze bardziej
"...wiesz podziwiam Cię za to jaka jesteś twardą osobą...
Nie jeden facet nie podołał by z takimi przeciwnościami
w życiu jak ty to robisz..."
poniedziałek, 29 stycznia 2018
depresja
zima jak szybko przyszła tak szybko odeszła
śnieg znikł w ciągu jednej nocy
no i szczerze za oknem bardziej wiosna niż zima
ale chyba nie o pogodzie dziś chciałam pisać
bo nie po to tu jestem by o pogodzie marudzić
może po prostu przeniosę myśli na klawiaturę jak zawsze robiłam
przyszedłeś do mnie w nocy
gdy sen mnie tulił
sen był spokojny
rozmowa z Toba tez
wspólnie spędziony czas
taki jak kiedyś
rozmowy pod brzozą
takie nasze o życiu i codzienności
tej nocy znowu rozmawialiśmy
była wiosna słonce świeciło
uśmiechałeś się ...
obudziłam się spokojna zmówiłam zdrowaśkę za ciebie
brakuje i tych naszych rozmów
brakuje mi Ciebie i tego co wnosiłeś na wieś
wiem ze byłeś ze mnie dumny
że sobie radze i wyszłam na ludzi
jako ojciec byłeś ze mnie dumny
choć nigdy tego mi w oczy nie powiedziałeś
bo Ty nie z tych ludzi co wylewni są
ale to czułam tam gdzieś w środku
chciała bym żebys i teraz ze mnie był dumny
dlatego dam rade dlatego wyjde na prostą
zawsze tu na blogu byłam szczera do bólu
chyba czas i teraz być szczerym
chyba dorosłam chyba dojrzałam
od 18 grudnia biore leki od depresji
i nie mogę powiedzieć ze od tego dnia jestem chora
ja tergo dnia po prostu poprosiłam o pomoc
to trwało już jakiś czas byłam swiadoma ze jest cos nie tak
chyba sama przed sobą bałam się przyznać
jednak miałam dość byłam zmęczona życiem
w ciągu dnia udawałam zakładałam uśmiech i już
wieczorem rozpadałam się w pył płakałam w poduszkę
i tak co dzień... co wieczór... co noc ...
mój organizm zaczął krzyczeć
poszłam szczerze z bólem serca i braku snu
jednak serce to jedno a nerwy i stres to drugie
lekarka zaleciła pół roczne wspomaganie lekami co nie uzależnią
pierwszy miesiąc było różnie z nastrojami
ale spałam w nocy i przestałam udawać
mimo ze nikt nie wie co mi jest
czy wstydzę się przyznać hmmm chyba nie
ale doświadczona tym jak powiedziałam że mam raka
teraz nie chce litości ani żałosnych spojrzeń
najgorszy miesiąc mam już za sobą
śnieg znikł w ciągu jednej nocy
no i szczerze za oknem bardziej wiosna niż zima
ale chyba nie o pogodzie dziś chciałam pisać
bo nie po to tu jestem by o pogodzie marudzić
może po prostu przeniosę myśli na klawiaturę jak zawsze robiłam
przyszedłeś do mnie w nocy
gdy sen mnie tulił
sen był spokojny
rozmowa z Toba tez
wspólnie spędziony czas
taki jak kiedyś
rozmowy pod brzozą
takie nasze o życiu i codzienności
tej nocy znowu rozmawialiśmy
była wiosna słonce świeciło
uśmiechałeś się ...
obudziłam się spokojna zmówiłam zdrowaśkę za ciebie
brakuje i tych naszych rozmów
brakuje mi Ciebie i tego co wnosiłeś na wieś
wiem ze byłeś ze mnie dumny
że sobie radze i wyszłam na ludzi
jako ojciec byłeś ze mnie dumny
choć nigdy tego mi w oczy nie powiedziałeś
bo Ty nie z tych ludzi co wylewni są
ale to czułam tam gdzieś w środku
chciała bym żebys i teraz ze mnie był dumny
dlatego dam rade dlatego wyjde na prostą
zawsze tu na blogu byłam szczera do bólu
chyba czas i teraz być szczerym
chyba dorosłam chyba dojrzałam
od 18 grudnia biore leki od depresji
i nie mogę powiedzieć ze od tego dnia jestem chora
ja tergo dnia po prostu poprosiłam o pomoc
to trwało już jakiś czas byłam swiadoma ze jest cos nie tak
chyba sama przed sobą bałam się przyznać
jednak miałam dość byłam zmęczona życiem
w ciągu dnia udawałam zakładałam uśmiech i już
wieczorem rozpadałam się w pył płakałam w poduszkę
i tak co dzień... co wieczór... co noc ...
mój organizm zaczął krzyczeć
poszłam szczerze z bólem serca i braku snu
jednak serce to jedno a nerwy i stres to drugie
lekarka zaleciła pół roczne wspomaganie lekami co nie uzależnią
pierwszy miesiąc było różnie z nastrojami
ale spałam w nocy i przestałam udawać
mimo ze nikt nie wie co mi jest
czy wstydzę się przyznać hmmm chyba nie
ale doświadczona tym jak powiedziałam że mam raka
teraz nie chce litości ani żałosnych spojrzeń
najgorszy miesiąc mam już za sobą
poniedziałek, 22 stycznia 2018
zima
nie to ze mnie mało tu
to dziś mój lapek nie chciał ze mną współpracować
ale co się dziwić ja sama z sobą ledwo co współpracuje
choć musze się przyznać jest lepiej niż miesiąc temu
wiec może czasem warto poprosić o fachową pomoc
warto się przyznać przed sama sobą jest źle
i warto jest poprosić o pomoc
wiec idę dalej do przodu wierząc w lepsze dni
za oknem zima z prawdziwego zdarzenia
śniegu napadało i pomroziło fajnie
aż inaczej człowiek patrzy na życie
jakoś tak fajniej gdy zmarznie nos
i gdy słychać jak śnieg pod butami skrzypi
dzieci zaczęły ferie radość maja ze śniegu
na górkach wrzawa dzieci jeżdżą na czym się da
przed blokiem pojawił się bałwany
to dziś mój lapek nie chciał ze mną współpracować
ale co się dziwić ja sama z sobą ledwo co współpracuje
choć musze się przyznać jest lepiej niż miesiąc temu
wiec może czasem warto poprosić o fachową pomoc
warto się przyznać przed sama sobą jest źle
i warto jest poprosić o pomoc
wiec idę dalej do przodu wierząc w lepsze dni
za oknem zima z prawdziwego zdarzenia
śniegu napadało i pomroziło fajnie
aż inaczej człowiek patrzy na życie
jakoś tak fajniej gdy zmarznie nos
i gdy słychać jak śnieg pod butami skrzypi
dzieci zaczęły ferie radość maja ze śniegu
na górkach wrzawa dzieci jeżdżą na czym się da
przed blokiem pojawił się bałwany
a pod tą brzozą na wsi wiele chwil spędziłam wracają wspomnienia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





